Czy niewinni powinni się bać? Niesłuszne skazania w Polsce i na świecie
Kilka miesięcy temu opinią publiczną wstrząsnęła sprawa Tomasza Komendy – niesłusznie skazanego na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo. Za przestępstwa, których nie popełnił spędził w zakładzie karnym 18 lat. Wielu z nas zadaje sobie pytanie – czy przypadek Tomasza Komendy ma charakter jednostkowy? Czy też w zakładach karnych w całej Polsce i na świecie osób niesłusznie osadzonych jest więcej?
Data publikacji: 31.12.2018
Autorka:
Niesłuszne skazania w USA
Najdłuższe tradycje w walce z niesłusznymi skazaniami mają USA i funkcjonująca tam od 1992 roku organizacja Innocence Project, która finansuje badania DNA, mające na celu oczyszczanie z zarzutów osób niesłusznie skazanych na karę pozbawienia wolności. Dotychczas – w ciągu 26 lat działalności – dzięki Innocence Project 362 skazanych zostało zrehabilitowanych. W 2010 roku w związku z uniewinnieniem dzięki działaniom fundacji 250 osoby niesłusznie skazanej, wydano raport podsumowujący te przypadki pt. „250 exonerated, too many wrongfully convicted”. Niesłusznie skazani spędzili w sumie w więzieniu 3160 lat, z czego każdy średnio 13 („rekordzista” – 35 lat). Spośród uniewinnionych 60 proc. to Afroamerykanie, 29 proc. biali, a 8 proc. Latynosi. Raport diagnozował również przyczyny, dla których niewinnie skazani trafili do więzienia. W większości przypadków (76 proc.) główną przyczyną niesłusznego skazania było błędne rozpoznanie domniemanego sprawcy przez naocznego świadka (często podczas okazania). W 53 proc. przypadków do niesłusznego skazania przyczyniła się błędna ekspertyza biegłego, zaś w 25 proc. - fałszywe przyznanie się do winy niewinnego podejrzanego. Wśród przyczyn raport wskazuje również fałszywe zeznania świadków lub informatorów policyjnych (15 proc.), a także błędy popełniane przez obrońcę oskarżonego (13 proc.). Przyjrzyjmy się teraz przypadkom konkretnych spraw, gdzie na niesłusznym skazaniu zaważyły wymienione przyczyny.
Czytaj także: Kary za użytkowanie marihuany zbyt surowe?
Błędne rozpoznanie podejrzanego przez świadka podczas okazania
W 1984 napastnik wdarł się do domu Jennifer Thompson i brutalnie ją zgwałcił. Tej samej nocy popełnił analogiczne przestępstwo na szkodę innej kobiety. Jennifer Thompson opowiadała później, że kiedy była gwałcona obiecała sobie, że jeśli przeżyje atak, to przynajmniej dobrze zapamięta sprawcę, żeby poniósł odpowiedzialność za to, co jej zrobił.
Policja w pierwszej kolejności przeprowadziła okazanie fotografii, w którym pokrzywdzona wskazała Ronalda Cottona jako sprawcę zgwałcenia. Policjant, który asystował w przeprowadzeniu czynności powiedział jej, że wskazała podejrzanego. Ta sama sytuacja powtórzyła się w kolejnym okazaniu – tym razem bezpośrednim (na żywo), co sprawiło, że J. Thompson była absolutnie pewna, że to R. Cotton ją zgwałcił. Jednak jedyną osobą, która pojawiła się w obu okazaniach był właśnie Ronald Cotton. W 1985 roku Cotton został skazany na dożywocie. Uniewinniono go po 10 latach niesłusznego odbywania kary pozbawienia wolności, gdy analiza DNA zabezpieczonego na ciałach pokrzywdzonych pozostawionego przez sprawcę wskazała, że nie mógł być sprawcą. Jennifer Thompson i Ronald Cotton do dziś – wspólnie – działają na rzecz osób niesłusznie skazanych.
Fałszywe przyznanie się do winy
W kwietniu 1989 roku kobieta uprawiająca jogging w Central Parku w Nowym Jorku została brutalnie pobita i zgwałcona podczas treningu. Szczęśliwie przeżyła brutalny atak, ale po powrocie do zdrowia nie miała żadnych wspomnień ze zdarzenia. Śledztwo szybko skupiło się na grupie zdemoralizowanych nastolatków – 4 czarnoskórych i jednego Latynosa – Yusefa Salaama, Kevina Richardsona, Antrona McCray, Raymonda Santany i Korey Wise’a, wszyscy między 14, a 16 rokiem życia. Wszyscy w toku wielogodzinnych przesłuchań przyznali się do przestępstwa. Żaden nie był przesłuchiwany w obecności adwokata. Choć w ciągu kilku tygodni zaczęli swoje przyznania odwoływać argumentując, że policjanci stosowali naciski, presję i okłamywali podejrzanych, to wszyscy zostali skazani za gwałt i napaść na karę pozbawienia wolności od 5 do 15 lat. Oficjalnie zostali uniewinnieni dopiero w 2002 roku – czterej już po odbyciu wyroku, natomiast Korey Wise (najstarszy w chwili skazania) po spędzeniu niesłusznie w więzieniu 11,5 roku.
Czytaj także: Odpowiedzialność karna przed ukończeniem 18 lat
Jak często dochodzi do niesłusznego skazania w USA?
Odpowiedź na to pytanie brzmi: nie wiadomo. Czy 362 osoby uniewinnione w ciągu 26 lat działalności Innocence Project to dużo czy mało? Trudno przesądzić, liczba jednak nie wydaje się niska jeśli wie się, jak działa Innocence Project. Fundacja dysponuje i wykorzystuje środki finansowe na przeprowadzenie badania porównawcze DNA materiału genetycznego pochodzącego od skazanego za przestępstwo z materiałem genetycznym pochodzącym od sprawcy zdarzenia, zabezpieczonym na miejscu przestępstwa. Taka analiza jest możliwa wówczas, gdy taki materiał na miejscu zdarzenia: a) w ogóle został znaleziony na miejscu zdarzenia i zabezpieczony, b) był przechowywany (nieraz przez wiele lat) przez policję jako dowód w sprawie, c) na dodatek w warunkach, które umożliwiają jego badanie – materiał genetyczny łatwo ulega degradacji. Innymi słowy, trzeba mieć bardzo dużo szczęścia, żeby fundacja w ogóle mogła podjąć się sprawy osoby rzekomo niesłusznie skazanej.
Niesłuszne skazania w Polsce
Jaka jest skala niesłusznych skazań w Polsce? Tego równie nie wiadomo. Dane kazuistyczne, takie jak głośny przypadek Tomasza Komendy czy innych niesłusznie skazanych, o których czasem informują media, to zbyt mało, by na ich podstawie formułować wnioski. Można posiłkować się poniekąd danymi publikowanymi przez Ministerstwo Sprawiedliwości dotyczącymi liczby i wysokości odszkodowań i zadośćuczynień, jakie polskie sądy prawomocnie przyznały osobom niesłusznie skazanym, które o takie odszkodowanie się ubiegały. W roku 2017 zasądzono 10 osobom odszkodowania w łącznej wysokości blisko 420 000 zł, a 27 – zadośćuczynienie w łącznej wysokości ponad miliona złotych. Zestawiając te dane z liczbą skazań rocznie w procesach karnych w Polsce, liczba ta wydaje się jednak zupełnie znikoma i daleka od rzeczywistej.
Jak reagować na niesłuszne skazania? Zapobiegać czy leczyć?
Niesłuszne skazania zdarzały się, zdarzają i zdarzać się będą w każdym kraju – to niestety nieuniknione. Należy robić jednak wszystko, żeby zdarzało się jak najrzadziej. Badacze zajmujący się niesłusznymi skazaniami podają wiele, różnych recept na to, jak im zapobiegać wymieniając wśród nich m.in. transparentność działań organów ścigania (nagrywanie przesłuchań podejrzanych, reforma sposobu przeprowadzania okazań), przestrzeganie praw podejrzanych (gwarancja dostępu do adwokata), troska o wysoki poziom specjalizacji biegłych, edukacja zawodowych uczestników postępowania karnego – policjantów, prokuratorów, sędziów, adwokatów – w zakresie przyczyn niesłusznych skazań i możliwości im zapobiegania.
A co w sytuacji, gdy do niesłusznego skazania już dojdzie? Czy prawomocnie skazany nie ma już szansy na sprawiedliwość? Dla przykładu w Wielkiej Brytanii takie sprawy można skierować do niezależnej instytucji publicznej – Komisja ds. Rewizji Spraw Karnych (Criminal Cases Review Commission). Wnioski do Komisji może złożyć, po wyczerpaniu tradycyjnej drogi sądowej, każda osoba, która uważa, że została niesłusznie skazana. Komisja CCRC kieruje sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd apelacyjny, jeśli znajdzie nowe ważne dowody lub nową argumentację prawną, co w jej opinii stwarza realną możliwość, że wyrok skazujący zostanie uchylony (lub złagodzony). Komisja ma jednocześnie prawo pozyskiwania wszelkich informacji z wszystkich instytucji publicznych i państwowych na terenie Wielkiej Brytanii. Skierowaną do sądu sprawą sąd ten ma obowiązek się zająć, ale o jej ostatecznym losie decyduje nie sama Komisja, a sąd apelacyjny. Dotychczas do Komisji wpłynęło ponad 24 tysiące wniosków. Do ponownego rozpoznania Komisja skierowała 653 sprawy. Spośród nich 436 rzeczywiście uwzględniono.
Czytaj także: Zbrodnia i kara po polsku – jak sądy traktują zabójców
Autorka
Doktor nauk prawnych, psycholożka. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki na styku psychologii i prawa, w tym w szczególności psychologii zeznań świadków, psychologii podejmowania decyzji w postępowaniu sądowym, opiniowania sądowo-psychologicznego w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, pomyłek sądowych, psychologii policyjnej.