Design biofiliczny. Jak wracamy do natury?
Design biofiliczny to nie kolejny, modny trend w projektowaniu. Nie chodzi w nim tylko o estetyczne formy i kształty czy wzornictwo roślinne. Projektowanie biofiliczne pozwala przywrócić utraconą więź z naturą, od której odgrodziliśmy się murem z betonu. Jak stajemy się na powrót częścią natury dzięki projektowaniu? – odpowiedzi szukamy razem z Weroniką Blitek, autorką pracy dyplomowej „Biofiliczny reduktor stresu”, na co dzień zajmującą się projektowaniem przestrzeni publicznych.
Data publikacji: 18.07.2019
Ekspertka:
Zew zieleni w każdym z nas
Marta, mieszkanka warszawskiego blokowiska od urodzenia. Z okna widzi jedenastopiętrowy wieżowiec. Kiedyś mogła chociaż zerknąć na drzewo, ale je wycięto, podobno ze względów bezpieczeństwa. – Tu jest pustynia. Wielka i betonowa. Do najbliższego parku mam półtora kilometra. Niby niewiele, ale żeby do niego dotrzeć, muszę iść ruchliwą ulicą. Mam już dosyć: hałasu, betonu, spalin. Mieszkam w środowisku, które mnie kawałek po kawałku niszczy. Co mam zrobić?
Martę ciągnie do zieleni. Nie może jednak pójść w ślady korpobohaterów, którzy z hukiem rzucają pracę w międzynarodowej firmie, by wieść szczęśliwe życie w chyży, na łonie bieszczadzkiej przyrody. Dalej mieszka z widokiem na wieżowiec, ale bardziej komfortowo. Marta pomyślała, że skoro natury wokół niej jak na lekarstwo, to ona ją sprowadzi do swojego dwupokojowego lokum. Czego tu nie ma: araukarie, asparagusy, begonie, draceny, figowce, palmy. – Czterdzieści roślin na 45 metrach kwadratowych – podkreśla z dumą. Na balkonie miniogródek, a w nim 10 krzaczków pomidorów koktajlowych i zioła w wielodoniczce. W przedpokoju tapeta z roślinnym wzorem. Na ścianach grafiki ze zwierzętami. Całość dopełniają meble z litego drewna i naturalne tkaniny. I dynamiczne, rozproszone światło, które doskonale imituje naturalne. – Wiesz, ja naprawdę czuję się teraz znacznie lepiej.
Nic dziwnego. Poczucie związku z naturą i innymi formami życia jest biologicznie zakodowane w ludzkim organizmie. Wykształciło się ono w toku ewolucji, gdy przetrwanie człowieka było uzależnione od kontaktu ze środowiskiem naturalnym. Przyrodzony związek człowieka z przyrodą doczekał się swojego terminu. Biofilia oznacza dosłownie „umiłowanie życia i form życia”. Edward O. Wilson, biolog i zoolog, w książce „Biophilia” zasugerował, że termin ten odnosi się do wrodzonego powinowactwa wszystkich żywych istot. Potrzebujemy więc natury. Mimo to od niej odchodzimy. „Założenie, że postęp ludzkości i cywilizacji mierzy się naszym oddzieleniem od transcendencji w naturze, jest błędnym i niebezpiecznym złudzeniem. Dobre samopoczucie fizyczne, jak i psychiczne jest silnie uzależnione od kontaktu ze środowiskiem naturalnym. Kontakt z naturalnym środowiskiem jest koniecznością, a nie luksusem prowadzącym do osiągnięcia satysfakcji i dobrego stanu fizycznego nawet w nowoczesnym środowisku miejskim” – apeluje w książce „Bhiophilic Design” Stephen Kellert, czołowy propagator projektowania w duchu biofilii.
Czym jest design biofiliczny?
Czy design biofiliczny pozwoli odbudować utraconą więź z naturą? – Głównym założeniem designu biofilicznego jest wprowadzenie do naszego żelbetowego, cyfrowego życia natury. Czyli nie uciekamy od miasta, lecz czynimy je bardziej przyjaznym miejscem do życia. Im więcej natury w architekturze i wnętrzach, tym mniej stresu, dolegliwości fizycznych i psychicznych. Lepsze samopoczucie przekłada się na wyższą produktywność i kreatywność. Ludzie, którzy pracują w otoczeniu zieleni, są bardziej zmotywowani. Design biofiliczny jest sposobem na ponowne scalenie człowieka z naturą – podkreśla Weronika Blitek.
A czym design biofiliczny nie jest? To nie kolejny trend w projektowaniu z krótkim terminem popularności. Nie chodzi w nim o to tylko, by ściany mieszkania okleić tapetą z motywem dżungli. Albo umieścić na biurku efektowny i modny gadżet – słoik z lasem. Projektowanie biofiliczne oznacza tworzenie zdrowego, zrównoważonego i pięknego środowiska. To postulat, który dotyczy zarówno prywatnych przestrzeni, jak i miejsc publicznych. – Udowodniono, że zieleń za szpitalnym oknem bezpośrednio przekłada się na krótszy czas rekonwalescencji pacjentów po zabiegach chirurgicznych. Zażywają oni też mniej leków przeciwbólowych. Z kolei uczniowie osiągają lepsze wyniki w testach, jeśli zajęcia odbywają się w jasnych, słonecznych salach. W restauracjach najbardziej rozchwytywanymi miejscami są te zlokalizowane przy zieleni oraz ogródki. Ludzi podświadomie ciągnie do natury – zaznacza Weronika Blitek. Tak jak Martę, naszą bohaterkę z blokowiska. Choć nie miała pojęcia, czym jest design biofiliczny, niemal wzorcowo urządziła mieszkanie zgodnie z jego założeniami. Czyli jak?
Natura we wnętrzach – jak to zrobić?
Dlaczego jedna przestrzeń „działa” i czujemy się w niej dobrze, a z drugiej jak najszybciej chcielibyśmy uciec? To pytanie zastanawia wielu, ale tylko nieliczni rzeczywiście szukają na nie odpowiedzi. W drugiej grupie znajduje się nowojorska firma konsultingowa Terrapin Bright Green. W wydanym przez firmę raporcie „14 Patterns of Biophilic Design” William Browning wyróżnia trzy grupy wzorców projektowych, które mają zastosowanie w designie biofilicznym: natura w przestrzeni, naturalne analogie, natura przestrzeni. W ramach tych wzorców rozróżnia on 14 różnych sposobów doświadczania natury przez człowieka. Projektowanie przestrzeni zgodnie z nimi ma pozytywnie wpływać na samopoczucie, kreatywność i motywację. Czyli design biofiliczny pracuje na nasz dobrostan. Jak to wygląda w praktyce?
- Wizualny kontakt z naturą
Podstawowy i oczywisty wzór projektowy, który polega na zapewnieniu widoku na elementy natury: parki, zieleńce, skwery, las. Jeśli nie jest to możliwe, wprowadzamy zieleń do wnętrza, na przykład w postaci kwiatów doniczkowych, zielonych ścian, ogrodów wertykalnych.
- Pozawizualne powiązanie z naturą
Są to wszelkie pozawzrokowe bodźce: dotyk, węch, smak, które nawiązują do natury. Może być to odtwarzanie dźwięków natury, np. odgłosów ptaków lub szemrzącego strumienia, w domu albo w części wspólnej w biurze. Świetnie sprawdzają się też ogrody sensoryczne, oddziałujące na zmysły poprzez zapach i barwy kwiatów, szum wody, smak warzyw.
- Nierytmiczna stymulacja sensoryczna
Kontakt z ruchomymi obiektami o zmiennej dynamice, które nawiązują do procesów zachodzących w przyrodzie, np. falujące, poruszane przez wiatr fasady (fasady kinetyczne).
- Zmienność termiczna i zmienność przepływu powietrza
Niewielka zmiana temperatury i przepływu powietrza, osiągana dzięki wentylacji indywidualnej, daje poczucie świeżości i rześkości.
- Obecność wody
Wprowadzanie do wnętrz elementów wodnych, które może mieć formę bezpośrednią (np. ściany wodne) lub pośrednią (odtwarzanie dźwięków szumu fal, ozdoby w postaci grafik z motywami wodnymi).
- Światło dynamiczne i rozproszone
Stworzenie we wnętrzach oświetlenia zbliżonego do naturalnego. Można to osiągnąć poprzez wykorzystanie różnego natężenia światła i cienia.
- Połączenie z systemami naturalnymi
Wprowadzenie do wnętrz elementów przyrody zmieniających się sezonowo, np. roślin, które zrzucają liście jesienią. Dzięki temu można uzyskać chociaż namiastkę związku z cyklicznością w przyrodzie.
- Formy i wzory biomorficzne
Symboliczne nawiązanie do kształtów, tekstur, wzorów występujących w przyrodzie, np. meble o opływowych kształtach, jeśli są z drewna – z widocznymi słojami i sękami.
- Naturalne materiały
Wykorzystanie materiałów pochodzących z natury, minimalnie przetworzonych, dzięki czemu pozostają one autentyczne. Jest to też ukłon w stronę lokalności – ważne, żeby materiały pochodziły z najbliższej okolicy.
- Złożoność i porządek
Podobnie jak w naturze, tak i we wnętrzach ważna jest bogata stymulacja sensoryczna.
- Perspektywa
Przyroda daje poczucie wolności, braku skrępowania. Ten efekt można spróbować osiągnąć także we wnętrzach: ograniczając przeszkody wewnątrz budynku, tworząc dużą wspólną przestrzeń, umieszczając okna tam, gdzie jest widok na biegnącą dalej ulicę.
- Schronienie
W przyrodzie nie istnieje idealny porządek, tu nie działa zasada od linijki. W przyrodzie pełno jest zakamarków, kryjówek, zacisznych zaułków. Czemu nie stworzyć takich bezpiecznych i kameralnych miejsc także w przestrzeni prywatnej, która z założenia ma być azylem.
- Tajemnica
„Co jest za tym pagórkiem?”, „Chodźmy jeszcze kawałek. Zobaczymy, co wyłoni się zza zakrętu” – przyroda budzi ciekawość. Wnętrza też mogą – jedną z zasad biofilii jest rozbudzanie ciekawości obserwatorów, np. poprzez częściowe zasłonięcie instalacji czy widoków.
- Ryzyko i zagrożenie
Przyroda zaskakuje, często niesie ze sobą ryzyko, czasem stanowi zagrożenie dla człowieka. Design biofiliczny nie zachęca do tego, by projektować wnętrza, w których życie wiąże się z ciągłym ryzykiem, lecz wprowadzać elementy „estetycznie ryzykowne”, jak np. szklane podłogi czy przezroczyste balustrady i schody.
Oczywiście zastosowanie w projektowaniu wnętrz wszystkich 14 wzorów biofilicznych może być zadaniem ponad siły i możliwości przeciętnej osoby. Zresztą niewiele trzeba, by wprowadzić naturę pod dach: rośliny, naturalne materiały, dobre światło. A już najlepiej czasem wyjść z domu i pójść do lasu. Tam można doświadczyć biofilii doskonałej. Natura projektuje najlepiej. Musimy się z tym faktem pogodzić.
Czytaj także: Psychologia przestrzeni – projektowanie emocji i funkcjonalnych miejsc
Ekspertka
Absolwentka studiów na Wydziale Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Uczestniczka licznych warsztatów projektowych m.in. Scaffolding Project z portugalskim biurem SUMMARY, wyróżniona Stypendium Rektora dla Najlepszych Studentów.