Dlaczego jedne wnętrza nas uspokajają, a inne męczą? Tajniki neurodesignu
Są takie miejsca, w których oddech zwalnia, a napięcie w ciele odpuszcza. Ale są i takie, z których chcemy wyjść niemal natychmiast, nie rozumiejąc, dlaczego tak się dzieje. Przyczyny dyskomfortu upatrujemy w gorszym dniu lub odmiennym poczuciu estetyki. Okazuje się jednak, że nasze reakcje mają dużo głębsze podłoże. Są efektem bardzo konkretnych procesów zachodzących w układzie nerwowym, reagującym na określone bodźce.
Data publikacji: 12.06.2026
Szare komórki w akcji
Dla systemu nerwowego przestrzeń, w której przebywa człowiek jest czymś więcej niż tylko tłem. To obszar poddawany ciągłej analizie i poszukiwaniu odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania takie, jak: Czy tu jest bezpiecznie? Jaki jest charakter i funkcjonalność danego wnętrza? Czy czujemy się w nim komfortowo? Czy warto w nim zostać czy może lepiej wyjść?
Ten proces odbywa się w znacznej mierze poza naszą świadomością. Zanim zdążymy ocenić dane pomieszczenie pod kątem komfortu czy estetyki, nam nasz układ nerwowy już je wstępnie zakwalifikował do wybranej kategorii. Jak zauważa projektantka i badaczka związana z Uniwersytetem SWPS, dr Joanna Jurga – przestrzeń działa jak regulator układu nerwowego – może podnosić poziom stresu albo go obniżać, budować poczucie bezpieczeństwa lub je odbierać. To efekt mechanizmów poznawczych odpowiedzialnych za przetwarzanie bodźców środowiskowych.
Na najwyższych obrotach
Wnętrza przeładowane, chaotyczne, pełne intensywnych barw, faktur i wizualnych kontrastów – bez czytelnej struktury wizualnej – męczą system poznawczy, zmuszając go do bezustannego filtrowania, analizowania i porządkowana impulsów. Co ważne, to zmęczenie rzadko identyfikujemy świadomie. Osoba przebodźcowana czuje wprawdzie, że „coś jest nie tak", bywa rozdrażniona i zdekoncentrowana, ale rzadko łączy ten stan z przestrzenią, w której się znajduje. Tymczasem dr Joanna Jurga tłumaczy, że jeśli przez wiele godzin wpatrujemy się w monitor komputera lub komórki w dużym skupieniu, a potem po pracy, trafiamy do przestrzeni pełnej nieusystematyzowanych wzorów, kolorów i kształtów – mózg dalej pozostaje na najwyższych obrotach.
Co lubi mózg?
Nie jest to korzystne, tym bardziej że każdy z nas dysponuje ograniczonymi zasobami do przetwarzania informacji w danym momencie. Jeśli ilość bodźców jest zbyt duża, pojawia się tzw. obciążenie poznawcze, a wraz z nim zmęczenie, niepokój, spadek koncentracji i trudności w podejmowaniu decyzji.
To dlatego nasz układ nerwowy preferuje środowisko spójne wizualnie, przewidywalne i umiarkowanie złożone. Prof. Thomas Jacobsen z Helmut Schmidt University przeprowadził badania z wykorzystaniem neuroobrazowania, z których wynikało, że ludzki mózg lepiej reaguje na symetrię i porządek przestrzenny, nawet jeśli badani deklarowali, że mają inne preferencje estetyczne. Okazuje się, że nie ma to związku z gustem kształtowanym kulturowo, lecz z głębszą skłonnością poznawczą – mózg zużywa mniej zasobów na przetwarzanie informacji, a „zaoszczędzoną” w ten sposób energię wykorzystuje na myślenie, relaks lub pracę twórczą. Warto więc zadbać o jakość wnętrza, do którego wracamy choćby z tego powodu.
Zielona terapia
Jeśli jednak wprowadzenie pożądanych zmian w otoczeniu jest w danym momencie trudne lub wręcz niemożliwe, istnieje inny, dostępny dla każdego, sposób regeneracji układu nerwowego. Badania z obszaru psychologii środowiskowej potwierdzają, że jest nim – kontakt z naturą. Z analiz przeprowadzonych przez prof. Rogera Ulricha, psychologa środowiskowego z Texas A&M University, wynika, że nawet patrzenie przez okno na tzw. zieleń ma znaczenie kliniczne. Pacjenci szpitalni, którzy przez okna mogli obserwować drzewa, krócej przebywali w szpitalu, rzadziej potrzebowali silnych środków przeciwbólowych i szybciej wracali do zdrowia. U pacjentów, których okna wychodziły na ceglaną ścianę, procesy te przebiegały wolniej. Różnica była statystycznie istotna. Badanie zostało opublikowane w prestiżowym piśmie „Science” i do dziś jest jednym z najczęściej cytowanych w literaturze dotyczącej projektowania środowiskowego.
Zapisane w genach
Mechanizm leżący u podstaw tego zjawiska opisali także Rachel i Stephen Kaplan, naukowcy z Uniwersytetu Michigan, w ramach „teorii regeneracji uwagi” (Attention Restoration Theory). Ich zdaniem natura angażuje uwagę w sposób mimowolny i bezwysiłkowy. Choć nie wymaga od nas skupienia, oferuje łagodną stymulację, która pozwala na regenerację systemu poznawczego. Zieleń, woda, zmieniające się światło to naturalne okoliczności, do których mózg jest przystosowany ewolucyjnie, i w których odpoczywa efektywniej niż np.: we wnętrzach biurowych czy handlowych.
Stąd też częsta obecność roślin, oczek wodnych czy innych elementów imitujących naturę w przestrzeniach publicznych. Nie jest to jedynie kwestia estetyki, ale istotna decyzja projektowa, wpływająca w sposób wymierny na samopoczucie i funkcjonowanie użytkowników.
Dobroczynne światło
Spośród wszystkich czynników środowiskowych, światło należy do najważniejszych czynników biologicznie wpływających na człowieka. Prof. Christian Cajochen, szwajcarski chronobiolog z Uniwersytetu w Bazylei, wykazał, że od jego intensywności, barwy oraz czasu ekspozycji, zależy poziom kortyzolu i melatoniny, a tym samym – nastrój i jakość naszego snu.
Przestrzenie pozbawione dostępu do naturalnego światła lub oświetlone w sposób niezgodny z porą dnia i potrzebami biologicznymi ludzkiego organizmu, zaburzają rytm dobowy człowieka. Badania wskazują, że dostęp do światła dziennego w miejscu pracy przekłada się na lepsze samopoczucie i wyższą efektywność pracowników. Nic dziwnego, że projektowanie zgodne z rytmem biologicznym (human centric lighting) stało się jednym z dynamiczniej rozwijających się obszarów w ramach architektury wnętrz.
Zmysł dotyku – last but not least
Doświadczanie przestrzeni nie sprowadza się jedynie do kwestii wizualnych. Badania amerykańskiego psychologa społecznego, prof. Joshuy Ackermana z Uniwersytetu Michigan, wskazują, że bodźce odbierane przez zmysł dotyku takie jak: ciężar, faktura czy temperatura przedmiotów, także wpływają na to jak oceniamy okoliczności i jakie w związku z tym podejmujemy decyzje. Twarde krzesło może sprawić, że rozmowa będzie odbierana jako trudniejsza, a wnętrze, w którym panuje komfortowa temperatura od razu wyda się bardziej przyjazne.
Na ucho, czyli rola akustyki
Kluczową rolę odgrywa także dźwięk, czyli – akustyka wnętrza. Echo w pomieszczeniu, ciągły szum klimatyzacji, dochodzące z zewnątrz odgłosy ulicznego ruchu, to impulsy, które nasz układ nerwowy przetwarza bez przerwy, także wtedy, gdy nie kierujemy na nie swojej uwagi. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że długotrwała ekspozycja na hałas środowiskowy jest czynnikiem negatywnie wpływającym na kondycję psychiczną i dobrostan Europejczyków. W kontekście projektowania oznacza to tyle, że akustyka powinna być integralną częścią projektu, traktowaną z taką samą uwagą jak kolorystyka czy oświetlenie wnętrz.
Neurodesign – nurt badawczo-projektowy łączący neuronaukę, psychologię i projektowanie zakłada, że kreowanie przestrzeni to nie tylko sprawa estetyki czy funkcjonalności, ale także odpowiedzialność etyczna. Ta odpowiedzialność ma konkretne, mierzalne, przełożenie na zdrowie, efektywność pracy, jakość snu, poziom stresu czy poczucie bezpieczeństwa użytkowników. W świecie, w którym według różnych szacunków, spędzamy w pomieszczeniach ponad 90% naszego czasu, nie jest to kwestia marginalna.
Czytaj także: Neuroarchitektura – jak przygotować przestrzeń na utrzymywaniu nas w zdrowiu