6 ważnych pytań o wpływ technologii na dobrostan psychiczny
Czy media społecznościowe uzależniają, ograniczają zdolności poznawcze i negatywnie wpływają na nasze relacje? Taka narracja jest dziś silnie rozpowszechniana w ramach debaty o dobrostanie człowieka. Czy jednak te opinie mają wystarczające potwierdzenie w badaniach? Co na ten temat mówi nauka w szerszym kontekście? I czy telefon komórkowy w rękach dziecka to samo zło?
Data publikacji: 3.12.2025
Ekspert:
Do problemu odniósł się w swoim wykładzie pt.: Co współczesna nauka mówi o korzystaniu z technologii i dobrostanie dr Maksymilian Bielecki. Psycholog i neurokognitywista kwestionuje najczęściej powtarzane stereotypy o szkodliwości technologii cyfrowych, sugerując, że obszar ten nie jest jeszcze wystarczająco przebadany, by stosować takie uogólnienia. Powołuje się przy tym na wiarygodne badania, które stoją w opozycji do teorii opartych na lęku.
Nauka czy pseudonauka?
W dyskursie publicznym dominują narracje alarmistyczne. Wynika z nich m.in., że technologia „zaklęta” w smartfonie działa uzależniająco, obniża zdolność skupienia, zaburza emocje, a wręcz – wywołuje depresję. Autorzy takich publikacji odwołują się często do neurobiologii, opisując m.in. „strzały dopaminowe”, które towarzyszyć mają korzystaniu z social mediów i które pobudzają ośrodek nagrody w ludzkim mózgu, prowadząc do uzależnienia. Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że tak radykalne tezy nie mają solidnego oparcia w danych empirycznych, a ich popularność opiera się na emocjonalnej sile przekazu. Warto pamiętać, że rozpowszechnianie uproszczonych interpretacji badań to także forma dezinformacji. W tym kontekście „dopaminowa retoryka” stała się formą mitu wykorzystującego pseudonaukowy język, który wprawdzie działa na wyobraźnię odbiorcy, ale niczego nie wyjaśnia. „Nie jest winą neuroprzekaźnika zwanego dopaminą, że jego nazwa rymuje się z kokainą i heroiną” – ironizuje Bielecki, zwracając uwagę, że dopamina nie jest substancją uzależnienia, lecz elementem złożonego systemu motywacyjnego.
Uproszczenia szkodzą?
Tego typu uproszczenia, choć atrakcyjne medialnie, sprzyjają podsycaniu paniki i w efekcie to właśnie ona może stać się jednym z zagrożeń dla racjonalnej debaty publicznej na temat zdrowia psychicznego. Tymczasem, jak przekonuje dr Bielecki, temat jest złożony, a lękowa retoryka mu nie służy.
Technoinfluencerzy sugerują, że korzystanie z technologii prowadzi do negatywnych zmian w obszarze zdrowia psychicznego i funkcjonowaniu poznawczym. Jednak dr Bielecki twierdzi, że większość badań, na które powołują się medialni komentatorzy, ma charakter korelacyjny, czyli pokazuje współwystępowanie pewnych zjawisk, ale nie pozwala jasno określić ich wzajemnej zależności oraz skali. W efekcie dochodzi do narracyjnych nadużyć. Warto pamiętać, że wiarygodne badania nigdy nie opierają się na pojedynczych wynikach, a nauka to nie to samo co publikacje popularnonaukowe czy doniesienia prasowe.
Tymczasem rzetelne dane pokazują nieco inny obraz i nie wpisują się w powszechne przekonania. W badaniach Amy Orben (University of Cambridge) i Andrew Przybylskiego (Oxford Internet Institute) wykazano np., że korelacja między używaniem technologii a dobrostanem młodzieży wynosi zaledwie 0,4 procent. To wartość tak niska, że – jak mówi dr Bielecki – nie dałoby się za jej pośrednictwem uzasadnić teorii o kryzysie zdrowia psychicznego wywołanego przez używanie smartfonów.
Czy social media niszczą kondycję psychiczną?
Z badań, na które powołuje się naukowiec USWPS, zależności między korzystaniem z mediów społecznościowych a kondycją psychiczną użytkownika są słabe, bardzo zróżnicowane badawczo i dwukierunkowe. W obecnej chwili jest znacznie więcej dowodów na to, że osoby będące w złej kondycji psychicznej częściej sięgają po social media niż odwrotnie, czyli że social media są przyczyną pogorszenia się kondycji psychicznej użytkowników. Korelacja więc faktycznie istnieje, ale nie działa ona na niekorzyść mediów społecznościowych.
„Jeśli np. poprzez media społecznościowe komunikujemy się z innymi i wynikają dla nas z tego pozytywne doświadczenia, to może to być podstawa do budowania różnych wymiarów naszego dobrostanu. W codziennym życiu używamy technologii cyfrowych na różne sposoby i w różnych celach, część z nich nas buduje, inne mogą nam szkodzić, ale generalizowanie złego wpływu na ludzką psychikę, nie ma tu naukowego uzasadnienia” – przekonuje dr Bielecki.
Czy sama obecność telefonu w pobliżu wpływa na zdolności poznawcze?
Takie przekonania często kolportowane są w przestrzeni publicznej zwłaszcza w odniesieniu do dzieci. Meta-analizy przywołane przez Maksymiliana Bieleckiego dowodzą, że nie istnieje mierzalny efekt wpływu samej obecności telefonu. W cytowanej ekspertyzie jest on statystycznie nieodróżnialny od zera (d = 0,02), mimo że przeanalizowano wyniki aż 33 badań, w których łącznie wzięło udział ponad 4300 osób. To oznacza, że według danych naukowych, sama obecność telefonu w otoczeniu nie wpływa w mierzalny sposób na funkcje poznawcze takie, jak: pamięć, koncentracja czy umiejętność rozwiązywania problemów. Zgodnie z meta-analizą opublikowaną w czasopiśmie Computers in Human Behavior, nie stwierdzono też istotnych zależności między długością czasu spędzanego przed ekranem telefonu a rozwojem funkcji wykonawczych, czyli pamięcią roboczą, kontrolą poznawczą czy elastycznością poznawczą u małych dzieci. „Kolejna duża meta-analiza mówi, że takich efektów po prostu nie ma” – komentuje naukowiec – „Przy czym od razu podkreślmy – nie oznacza to, że dzieci powinny bez ograniczeń korzystać ze smartfonów lub oglądać w nich treści, które mogłyby być szkodliwe”.
Czy warto zakazać dzieciom korzystania ze smartfonów „na wszelki wypadek”?
Z kolejnych analiz przywołanych przez psychologa (autora wykładu) wynika, że korzystanie z technologii cyfrowych może być dla wielu środowisk ważną formą rozwijania kontaktów oraz istotnym źródłem wsparcia i wiedzy (Erfani & Abedin, 2018; Sott, 2023). „Wiele badań wskazuje grupy społeczne takie, jak środowiska zaniedbane ekonomicznie, grupy mniejszościowe, środowiska izolowane społecznie czy grupy z doświadczeniem migracji, dla których social media stanowią źródło ważnych informacji i pozytywnych doświadczeń. Krótko mówiąc, nie ma dowodów na to, że ograniczając profilaktycznie dostęp do technologii, komuś pomożemy, są za to liczne dowody na to, że możemy zaszkodzić”. – konkluduje.
Czy lęk przed technologiami szkodzi?
Okazuje się, że demonizowanie wpływu technologii na ludzki dobrostan może być toksyczne dla osób, które podzielają taki pogląd. Przekonanie, że technologie to trucizna dla naszej psychiki nie jest bezkosztowe. Jak wskazują badania – Too Much Screen Time or Too Much Guilt? (Wolfers, Nabi, & Walter, 2025) – rodzic, który uważa, że jego dziecko spędza zbyt dużo czasu przed ekranem smartfonu, odczuwa bardzo silne poczucie winy i traktuje ten stan rzeczy jako porażkę rodzicielską. A to z kolei wpływa wtórnie, negatywnie na relacje rodzic-dziecko.
„Ludzie mają poczucie winy, odczuwają wstyd i żal związany z korzystaniem z technologii, ponieważ normy społeczne wskazują, że należy odczuwać takie emocje. Nie mówi się natomiast, że czas spędzony w świecie cyfrowym może nieść pozytywną wartość. W efekcie dominujące normy społeczne przysłaniają rzeczywiste doświadczenia życiowe”. – podsumowuje dr Bielecki.
***
Cały wykład znajdziesz tutaj »
Czytaj także: Między mitami a nauką: co naprawdę wiemy o wpływie smartfonów na młodych?
Ekspert
Psycholog i neurokognitywista – naukowo zajmuje się problematyką metodologii i pomiaru, wykorzystaniem sztucznej inteligencji w badaniach oraz zieloną transformacją. Od kilkunastu lat pracuje dla biznesu, projektując i realizując projekty B+R w startupach oraz współpracując jako konsultant z wieloma firmami.