Czy sztuczna inteligencja osłabia nasze myślenie? O delegowaniu zadań i decyzji maszynom

Sztuczna inteligencja nie musi odbierać nam wrodzonych narzędzi intelektualnych. Wystarczy, że odbierze nam powody, by ich używać. W dodatku działa niepostrzeżenie, poszerzając ciągle zakres korzyści wynikających z technologicznego wsparcia. A jak mówi stara maksyma – organ nieużywany ulega atrofii. Nawet jeśli potraktujemy to twierdzenie mniej dosłownie, jest się nad czym zastanowić, zanim będzie za późno.

Data publikacji: 7.08.2026

Umysł bez treningu

Wykonywanie nawet mało skomplikowanych działań matematycznych, większość z nas już dawno powierzyła kalkulatorowi. Efekty? Wystarczy zrobić prosty test i podjąć próbę rozwiązania w pamięci równania kwadratowego z jedną niewiadomą lub dodać szybko kilka liczb trzycyfrowych. Wielu z nas będzie miało z tym kłopot, mimo że są to umiejętności z poziomu podstawówki.

Planowanie z algorytmem

Tymczasem dziś, do obszarów, które z entuzjazmem powierzamy sztucznej inteligencji, dochodzą kolejne czynności – korespondencja mailowa, tworzenie prezentacji czy raportów, różne działania kreatywne i wiele innych aktywności związanych z pracą. Rośnie także znaczenie sztucznej inteligencji w naszym życiu prywatnym – planowanie podróży czy ustalanie weekendowych atrakcji też coraz częściej domena AI. Błyskawiczna rewolucja technologiczna wraz ze swoimi możliwościami jest oczywiście kusząca i ma wiele plusów. Jej entuzjaści słusznie przekonują, że oszczędzamy w ten sposób czas i odciążamy umysł. Kłopot w tym, że w ten sposób możemy także stopniowo „wygaszać” jego możliwości.

Jak sobie pomóc, ale nie stracić kontroli?

Czy zatem AI nas „ogłupia”? Nauka nie daje podstaw do wydania tak jednoznacznego stwierdzenia. Spójrzmy na to z innej perspektywy. Tworzenie listy zakupów czy wpisywanie zadań do kalendarza, to też „strategie odciążania poznawczego”, choć rzadko tak o tym myślimy. Idąc dalej tym tropem, ustawienie alarmu przypominającego nam o wykonaniu jakiejś czynności nie oznacza przecież, że niewłaściwie korzystamy z zasobów naszej pamięci, tylko że umiemy zarządzać jej ograniczeniami. Dzięki „przypominaczowi” możemy skoncentrować się w pełni na innym ważnym zadaniu, bywa to więc strategia rozsądna. Problem zaczyna się nie wtedy, gdy powierzamy narzędziom AI wykonywanie rozmaitych czynności, lecz gdy przestajemy rozpoznawać, jaką naturalną ludzką kompetencję właśnie pozwoliliśmy zastąpić.

Lepiej wiedzieć czy wiedzieć, gdzie szukać?

W znanym badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Science” psychologowie Betsy Sparrow z Columbia University, Jenny Liu z University of Wisconsin–Madison oraz Daniel M. Wegner z Harvardu sprawdzali, czy łatwy dostęp do informacji wpływa na sposób działania pamięci. Przeprowadzili oni serię eksperymentów z zakresu psychologii poznawczej. W jednym z nich uczestnicy mieli za zadanie wpisać do komputera podane im ciekawostki. Część badanych sądziła, że informacje pozostaną w pamięci komputera, a część – że zostaną usunięte. Osoby przekonane, że nie będą mogły wrócić do zapisanych treści, zapamiętywały je lepiej. Z kolei ci, którzy liczyli na późniejszy dostęp, lepiej zapamiętywali folder, w którym zapisano informację, niż samą informację. Badacze wyciągnęli więc wniosek, że gdy spodziewamy się łatwego dostępu do określonej informacji, słabiej zapamiętujemy jej treść, ale za to silniej kodujemy sposób ponownego dotarcia do jej źródła. Nazwali to internetową odmianą pamięci transakcyjnej – systemu, w którym nie musimy mieć określonej wiedzy, jeżeli wiemy, gdzie jej szukać.

Cyfrowa demencja czy racjonalne działanie?

Wynik tego badania często wykorzystywano potem jako dowód na degradujący wpływ wyszukiwarek internetowych na ludzkie zdolności poznawcze. Eksperci, którzy nie zgadzali się z tą tezą, argumentowali, że eksperyment pokazuje jedynie zmianę priorytetów – badani wprawdzie inwestowali mniej uwagi w zapamiętanie samej treści, ale za to zapamiętywali drogę dostępu do niej. Nie jest to więc dowód na „cyfrową demencję”, ale przykład optymalizowania energii poznawczej.

Nie rezygnuj z samodzielnej interpretacji!

W tym kontekście nie zabrakło jednak głosów zwracających uwagę na fakt, że jeśli nie będziemy posiadać własnej, przyswojonej i ugruntowanej wiedzy, trudniej nam będzie zweryfikować napływające do nas informacje i połączyć je w wiarygodną całość. Dotyczy to np. treści wygenerowanych przez modele językowe sztucznej inteligencji. Trudniej wychwycić błąd w odpowiedzi podsuniętej przez ChatGPT, jeśli nie wiemy nic o opisywanej kwestii. Tym bardziej, że o ile zwykła wyszukiwarka odsyła nas tylko do źródeł, o tyle model językowy podsuwa gotową narrację wyposażoną w argumentację oraz interpretację. Wykonuje więc za nas nie tylko research, ale także pracę polegająca na przetworzeniu intelektualnym.

Człowiek versus algorytm

Interesujących danych dostarczyło badanie przeprowadzone przez interdyscyplinarny zespół specjalistów od interakcji człowiek–komputer, sztucznej inteligencji i nauk behawioralnych z Microsoft Research oraz Human-Computer Interaction Institute na Carnegie Mellon University. W ramach badania, ankietę wypełniło 319 pracowników umysłowych regularnie korzystających z generatywnej AI. Uczestnicy opisali 936 konkretnych sytuacji, w których używali narzędzi takich jak ChatGPT czy Copilot w swojej pracy.

Wyniki pokazały, że im bardziej użytkownicy byli przekonani, iż AI dobrze poradzi sobie z konkretnym zadaniem, tym mniej krytycznie podchodzili do otrzymanych wyników. Z kolei osoby, które uważały, że mają predyspozycje do samodzielnego wykonania zadania, częściej sprawdzały i modyfikowały treści wygenerowane przez algorytm. Analiza dowodzi więc, że sposób korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji zależy zarówno od tego, jak oceniamy kompetencje modelu jak i własne możliwości.

Wysiłek poznawczy nie boli, ale go nie lubimy

Ciekawym uzupełnieniem tych wniosków są wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez Zanę Buçincę z Harvard University, Maję Barbarę Malayę z Politechniki Łódzkiej oraz prof. Krzysztofa Z. Gajosa – informatyka i badacza interakcji człowieka z komputerem z Harvard John A. Paulson School of Engineering and Applied Sciences. W badaniu, które przeprowadzili, wzięło udział 199 osób. Uczestnicy eksperymentu zostali poproszeni o udzielenie własnych odpowiedzi i podjęcie własnych decyzji przed ujawnieniem sugestii AI. Wyniki pokazały, że rozwiązania zmuszające użytkowników do zatrzymania się i podjęcia samodzielnych kroków ograniczały bezrefleksyjne poleganie na błędnych sugestiach AI, choć nie usuwały tego problemu całkowicie. Co istotne, uczestnicy najgorzej oceniali właśnie te sposoby korzystania z systemu, które najskuteczniej skłaniały ich do większego wysiłku poznawczego.

Jaki stąd wniosek? Okazuje się, że narzędzia, które zmuszają nas do myślenia lubimy najmniej. Nic dziwnego, że projektanci technologii robią wszystko, by ograniczyć do minimum wysiłek intelektualny użytkownika. Tyle tylko, że krytyczne myślenie i wysiłek poznawczy są nieodłączną częścią skutecznego procesu poznawczego.

Asystent doskonały

Wpływ technologii na nasze życie zależy więc nie tylko od obecności AI w naszej codzienności, ale także od roli, jaką jej przypiszemy. A warto zauważyć związane z tym pozytywy. By docenić zalety sztucznej inteligencji np. w nauce, wystarczy przywołać doświadczenie z Uniwersytetu Harvarda, gdzie 194 studentów fizyki skorzystało ze specjalnego tutora AI, zaprojektowanego według zasad psychologii uczenia się. System prowadził studentów przez materiał naukowy, dozował skalę trudności i udzielał informacji zwrotnej o wynikach w nauce. Przyrost pozytywnych wyników okazał się dwukrotnie większy niż podczas porównywanych zajęć opartych na tradycyjnym przyswajaniu wiedzy. Mediana czasu pracy z tutorem wynosiła 49 minut wobec 60 minut zwykłych zajęć.

Czy zatem sztuczna inteligencja osłabia nasze zdolności poznawcze i samodzielne myślenie? To zależy. Właściwie użyta i potraktowana jako narzędzie, na pewno może przyczynić się do intelektualnego rozwoju. Warto więc zrobić sobie z AI perfekcyjnego asystenta, uważając, by nie oddać mu fotela prezesa.

Czytaj także: Przyszłość nauczania informatyki – jak Peer-to-peer i AI zmieniają edukację

Źródła

  1. Sparrow, B., Liu, J., Wegner, D.M. (2011), „Google Effects on Memory: Cognitive Consequences of Having Information at Our Fingertips”, „Science”, 333(6043), 776–778, DOI: 10.1126/science.1207745.
  2. Lee, H.-P. i in. (2025), „The Impact of Generative AI on Critical Thinking: Self-Reported Reductions in Cognitive Effort and Confidence Effects From a Survey of Knowledge Workers”, Proceedings of ACM CHI 2025, Article 1121, DOI: 10.1145/3706598.3713778.
  3. Buçinca, Z., Malaya, M.B., Gajos, K.Z. (2021), „To Trust or to Think: Cognitive Forcing Functions Can Reduce Overreliance on AI in AI-assisted Decision-making”, „Proceedings of the ACM on Human-Computer Interaction”, 5, CSCW1, Article 188, DOI: 10.1145/3449287.
  4. Kestin, G., Miller, K., Klales, A., Milbourne, T., Ponti, G. (2025), „AI tutoring outperforms in-class active learning: an RCT introducing a novel research-based design in an authentic educational setting”, „Scientific Reports”, 15, 17458, DOI: 10.1038/s41598-025-97652-6.

Pozostałe artykuły w kolekcji